facebook  youtube
Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Kobylnikach - Oficjalna strona

Jak to miłość potrzebę czytania wzbudziła

Dwadzieścia twarzy pozbawionych wyrazu wlepia się we mnie na wieść o przesłaniu „Ferdydurke”. Wraz z kolejnymi dowodami na słuszność racji genialnego Autora wyłuskanymi „wspólnie” z fragmentu tekstu, na twarzach dwudziestu zaczyna pojawiać się grymas zdziwienia, a następnie aprobaty dla przesłania Autora. Tak. Oni nie chcą, by przylepiano im gęby. Chcą być wolni i wybrać z katalogu dostępnych gęb najbardziej pasującą im.

 

- Samo „chcieć” nie wystarczy – powiadam nie bez żalu, bo i mnie samej podobałoby się wybieranie gęby niczym produktu galanterii skórzanej, którą sobie nad wyraz upodobałam – Trzeba wysiłek poczynić, wymagać od siebie i stawać na wysokości wymagań swych, doskakiwać do poprzeczki wysoko ustawionej przez samego siebie – mówię i z każdym słowem widzę nie tyle rozczarowanie (że trudne to) co oburzenie (że to nie może być prawda).

- Radosław, pozwól, że stwierdzę, co widzę. Lektury nie masz? – i choć retorycznie pytam, to Radosław przytakuje.  - Treści nie znasz nawet ze streszczenia. I nawet tekstu interpretowanego nie śledzisz???  – świadomie głos podnoszę.

Przerażony, zakłopotany i patrzący cielęcym wzrokiem niewiniątka Radosław otwiera usta, ale słowo „przepraszam” grzęźnie mu w gardle.

Dziewiętnaście twarzy kieruje piorunujące miny w stronę Radosława wyrażając zgorszenie zmieszane z politowaniem. I zaraz potem w geście zadowolenia z siebie skupiają się na mnie.

Co im powiedzieć? Że sam fakt napiętnowania złoczyńcy nie wystarczy? Że od tego nie rosną ich notowania w żadnym z wymiarów? Bo czyż ja mogłabym się cieszyć z przejawiania agresji wobec kogokolwiek tylko po to, by podrasować swe ego lub wygładzić swój wizerunek? Przecież wśród dziewiętnastu twarzy zaledwie trzy mają prawo nie utożsamiać się z Radosławem. Sprawdzian znajomości treści lektury obnażył ten niechlubny fakt uprawiania gry pozorów (bo nie jestem taki jak Radek, ja śledzę tekst).

Wracam do wymagań poprzeczek i tego, że bratanie się z parobkiem nie jest fajne. Zahaczam o bliskiego moim myślom Mirandolę, który nakazał wzrastać do rangi istoty niebiańskiej, a nie staczać się do pozycji bydlęcia. A to wszak wysiłku wymaga. Nakreślenia swojego kształtu i wlania we własną formę treści naznaczonych wartościami – dobrem, pięknem, prawdą, godnością – wszystkim tym, co sprawia, że człowiek dysponuje potęgą smaku. Dobrego smaku.

Nie. Tego oni nie chcą. Dobre auto, ładny dom, opasłe konto – to są ich poprzeczki. Gdy tam doskoczą, dobrą żonę znajdą, wierną, oddaną, spokojną, skromną, taką, co to dobrze dzieci wychowa i wstydu nie przyniesie.

A gdzie tej kobiety szukać będziecie? Choćby i z gromnicą, ale bez smaku jak ją znajdziecie? Tę wymarzoną? Idealną? Czy laik zauważy usterkę w używanym aucie? Nie, kupi, a po miesiącu się okaże, że to ruina, sypie się.

- Trzeba czytać, nie tylko lektury, poszerzać horyzonty, wzbogacać się wewnętrznie, poznawać wartości i adaptować je we własnych działaniach. Bez tego nie poznacie, która jest tą idealną, a jeśli nawet poznacie, to ona nie zechce mężczyzny, który od siebie nie wymaga, który okrężną drogą zdobywa, który poczucia odpowiedzialności nie posiada i swojej godności eksponować nie chce, bo może nawet jej nie ma.